czwartek, 29 marca 2012

Long, long story


struggle of life... szarpanina prawie jak w życiu... i sadzę- że lepiej taka....


i pomyśleć, że niegdyś chciałem coś zmienić w tym świecie... efekt- jak widać....


czasami ciągnęło do rozwiązań prostych i skutecznych..../proszę o ignorowanie płci/


czasami do kretyńsko-brutalnych- ale nie takich oczywiście... 


ale szczęście występowało jedynie w sytuacjach radykalnych 


a co do reszty... to kicha....  

pozostaje jedynie nadzieja na:

wesołe anioły.... 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz